Utopi promyk w mrocznej głębinie.

I — nim ją popchną wszechświatów drogą

Lotne niebiosa, co stać nie mogą —

Snuje z wysoka smukłe promiona,

Co wokół srebrne kropelki sieją,

A każda świeci jak deszczu nici,

Które się nigdy z sobą nie zleją —

I odlatuje...

I ciemność boża po jej odlocie,

A pod ciemnością — mchy i paprocie.