Pod nami przestwór mgły faluje
Na kształt jeziora, co kędyś w dolinie
Indów o świcie rozściela błękitne
Wód zmarszczki, srebrnym światłem migające;
Patrz, jak się toczy, wiatrem kędzierzawa,
Uwyspia szczyty, na których stoimy
W opięciu mrocznych lasów, łąk kwiecistych,
Strugami lśniących grot, zaczarowanych
Od wiatru złudnych widm, ze mgły utkanych;
A wyżej góry, rozszczepiając niebo,