DRUGI GŁOS

Nigdy na fali indyjskiej łono

Takiego głosu nie poniesiono.

Sternik przez sen w gardziel odmętu

Z dreszczem śmiertelnym skoczył z okrętu;

«Biada mi!» — krzyknął i w gąszczu piany

Skonał, szalony, jak fal bałwany.

TRZECI GŁOS

Jeszcze pod słowy tak gromowymi

Nigdy się wskroś, od nieba do ziemi,