Wskroś przełyskują wabne twe członki,

Jak smugi świtu przez chmurę czarną,

Nim ją promieni rzutem rozgarną.

Gdzie tylko błyśniesz, już cię ubiera,

Już złoci boska ta atmosfera.

Są inne piękna; ciebie nie zoczy

Nikt; tylko cichy, tylko uroczy

Głos twój dosłyszy: tak tajni szata

Ciebie osłania przed wzrokiem świata.

Czując, nie dojrzy cię spod zasłony,