Łódka wypocznie po swej żegludze.

Tu z tchem miłości tchy w pierś nam płyną,

Bo dyszą w wiatrach, nad wód głębiną,

Wiążąc harmonią ziemię z niebieską dziedziną.

Przeszliśmy Starość — lodowe skały,

Przeszli i Męskość — spienione wały,

I młodość — lśniące, zdradne topielisko;

Już przez zasnuty mgłą, mroczno-niemy

Chaos Dziecięctwa, w światło płyniemy,

W dzień bogów, między Śmiercią a kołyską,