Ptaki, zwierzęta i ludzkie postacie,

Które z wychudłej piersi mej ciągnęły

Ból i chorobę — truciznę rozpaczy,

Teraz się żywić i obdzielać będą

Słodkim pokarmem w spokoju. I będą

Dla mnie jakoby siostry — antylopy —

Od jednej matki — piękne, jak śnieg białe,

Rącze jak wiatry, chowane w swobodzie

Między liliami nad pełnym strumieniem,

Mgły rośne, w chwili mego snu bez słońca,