Gdy ty z jej łona, we mgle majestatu

Powstałeś, duchu rozkoszy niebieskiej,

A na dźwięk głosu twego mdłe jej syny

Podniosły czoła z prochu pohańbienia,

A nasz Pogromca blednął — nim piorunem,

Niosącym zemstę, przykuł cię do skały.

O, wtedy... widzisz te światów miliony,

Co tu naokół toczą się i płoną:

Ich ludy były świadkami, jak zszarzał

W bezmiarach nieba mój okrąg świetlisty;