Dźwięk tak donośny, że się przy księżyca

Blasku zatrzęsły wieże; ale był on

Słodszy nad wszelki dźwięk, prócz głosu twego,

Przenajsłodszego ze wszystkich na świecie;

Był to dźwięk długi, długi, jakby nigdy

Skończyć się nie miał — i wszyscy grodzianie

Nagle ze snu się zerwali, gromadząc

W ulicach miasta i patrząc w zdumieniu

Na górne niebo. Dźwięk jeszcze brzmiał. Tedym

Ukrył się w źródle, w środku targowiska,