Ponad jeziorem, na zwisłej gałązce,
W powój owitej, ujrzał lazurowe
Dwa zimorodki; biegały po prątkach
I graniastymi, długimi dziobami
Skubały grono złocistych jagódek;
A tam — pod głębią — biegały odbicia
Powabnych ptasząt jakby w drugim niebie...
I oto z myślą o tylu szczęśliwych,
Słodkich przemianach, znów się spotykamy.
Ach, to najsłodsze dla mnie przemienienie!