Z lśniącego głazu wykutych kolumnach,

Z oknem na jasne eteryczne niebo;

Wprzężone w jarzmo żmii pierścieniowej,

Staną i moje skrzydlate rumaki,

Jakby schwycone wśród pędu, po którym

W tej chwili dano im spocząć. Niestety!

Dokąd to odbiegł niezdolny mój język,

Żem tyle jeszcze wam nie dopowiedział

Prawdziwych cudów.

Oto, jak już wiecie,