Jak upiór, wkradał się pomiędzy ludzi

I wszystko tchnieniem plugawym zarażał.

Nikt nie przemawiał ową pospolitą,

Zimną, fałszywą a bezmyślną mową,

Której to serce swego «tak» odmawia,

Choć usta silą się na nie wbrew woli,

Lecz nie ufając własnej, nieumyślnej

Obłudzie, wpada na koniec w ostatnią

Niemoc, na którą już nie masz wyrazu:

Nieufność w siebie samo.