Był Zeus, Pogromca świata, On, któremu

Z trwogi blednące ludy krwią służyły

I sercem, w długiej nadziei złamanym,

I na splamione, na nieuwieńczone

Ołtarze wlokły Miłość, i wśród próżnych,

Niezłorzeczących mu łez, zabijały,

By uczcić marę, przed którą truchlały,

Gdy to truchlenie było nienawiścią.

I owóż zmora ta i malowana

Zasłona — którą nazywano życiem,