Dróżkę melodii wyżłobiły sobie:
Jak siostry, co się żegnając — z westchnieniem,
Marzą o przyszłym spotkaniu — z uśmiechem,
Mieniąc rozłąki ciężkie chwile w wyspę
Słodkiej żałości, w gaj rzewnej zadumy...
Oto dwa widma promieniste kroczą
Niby po falach zachwycenia dźwiękiem,
Który coraz to silniej, śmielej, głębiej
Płynie pod ziemią i w ciszy powietrza.