Modre i złote, jakie geniusz burzy

I błyskawicy stłacza nad olśnioną

Szybą wód, kiedy zapada w nią słońce;

Toczą się, pędzą i rosną, jak gdyby

Od wnętrza wiatr je podwiewał. Na wozie

Siedzi skrzydlate dziecko o twarzyczce

Białej jak białość błyszczącego śniegu,

A skrzydła jego zdają się piórkami

Z kwiatków zmarzłego szronu; jego suknia

Biała — tkaniną z perły eterycznej;