A mnie — wrogowi — ślepy z zaciekłości,

Ku własnej hańbie, mnie ty pozwoliłeś

— Królować, tryumf odnosić nad moją

Nędzą, nad twoim bezsilnym szyderstwem.

Trzy tysiąclecia, co — łamiąc się wiecznie

W bezsenne chwile, w godziny katuszy —

Porówne latom, męka i samotność,

Szyderstwo, rozpacz... oto me królestwo,

Świetniejsze nad to, na które spozierasz

Z wyżyny tronu, o ty, dziś wszechwładny!