Nie swoich — twoich — ust, szarpie mi serce;
Bezkształtne widma wokół mnie koczują;
Straszydeł roje z królestwa senności,
Szydząc, przechodzą nade mną; Demonom
Trzęsienia ziemi kazano, by nity
Drgających ran mych zdzierały o skałę,
Co się rozwiera i zwiera pode mną;
A z jej otchłani tłoczą się i wyją
Geniusze burzy, podniecając wściekłość
Orkanów, aby chłostały mnie gradem.