Jak myśl, w człowieczej duszy poczęta,

Nad skrajem grobu wszechświat przepływa.

Aż tam rozbiwszy namioty wodne,

Mkniemy, jak lotny obłok swobodne,

Przez nieskończony żywiołów wątek,

Na twe sieroctwo niosąc proroctwo,

Co w tobie ma i kres, i początek.

JONA

Wciąż napływają: wkoło nich powietrze,

Jak wkoło gwiazdy, lśni się promienisto.