Chciałam odebrać; och, gdyby go pani widziała! Istny lewek, oczy mu tak błyszczały... „Wydrzesz mi ją chyba razem z życiem” — wołał podnosząc swój wątły i słodki głosik.

HRABINA

w zadumie

I co, Zuziu?

ZUZANNA

Ano, cóż, proszę pani, alboż można dać sobie rady z tym diabełkiem? A chrzestna matka to, a chciałbym znów owo; i dlatego że nie śmiałby ucałować ani kraju sukni pani, chciał z tego wszystkiego mnie wyściskać raz po raz.

HRABINA

w zadumie

Zostawmy... zostawmy te szaleństwa... Zatem, moja dobra Zuzanno, mąż mój powiedział ci wreszcie...

ZUZANNA