Żak, bardziej w dwornościach niż w księgach zawołany166, chytry, przebiegły, zwinny, żywy, złośliwy, a do tego hultaj w najwyższym stopniu, przybywa do Wenecji. Ukrywa się z początku przez kilka dni i w tym czasie dowiaduje się szczegółowo o wszystkich najbogatszych kurtyzanach167, czyli o największych złodziejkach, jakie są w mieście. Wszczyna rozmowę z głupcem, u którego zatrzymał się w gospodzie, i daje mu do poznania, że jest siostrzeńcem kardynała. Przybył do Wenecji w przebraniu, aby rozkoszy przez miesiąc zażywać, a jednocześnie zakupić siła klejnotów i materii168.

Bierze oberżystę169 na stronę i powiada:

„Mój przyjacielu, chciałbym się przespać z tą signorą; idź, odszukaj ją i powiedz jej, kim jestem, ale niechaj przysięgnie, że mnie nie zdradzi. Gdy będzie umiała tajemnicy dochować, pozna szlachetność duszy mojej”. Posłaniec pognał na złamanie karku, dopadł do bramy pięknisi i, schwyciwszy za kołatkę, wywołał na ganek pokojową. Pokojowa poznała rajfura, a później, żadnych trudności nie czyniąc, pociągnęła za sznur. Wysłaniec170 wszedł do domu i, wtajemniczywszy damę w całą sprawę, przepuścił przez groblę171 rzekomego synowca172 Jego Rewerencji173. Nicpoń wszedł na schody z całą dostojnością kardynalską. Signora wyszła mu naprzeciw i na pierwszym pojrzeniu174 poznała, że jest mu dobrze do twarzy w kaftanie z czarnego atłasu, w kapelusiku okrągłym i w trzewikach de terzio pelo175, że się tak górnie po hiszpańsku wyrażę. Podała mu do pocałunku rękę i usta, z gestem najszlachetniejszego kurwiarstwa176, jakie sobie tylko wystawić177 można. Gdy się rozmowa zaczęła, przybysz za każdym słowem wtrącał: „...Monsignore178, mój wuj”. Potrząsał przy tym głową ruchem bardziej książęcym niźli sami książęta i zachowywał się tak, jakby mu wszystko śmierdziało pod nosem. Mówił powoli, dostojnie, cedząc słówka przez zęby, w miarę spluwając i udając, że słucha, co dama powiada.

PIPPA

Jakbym go tutaj przed sobą widziała!

NANNA

Wenecjanka, przy każdym duserze179, którym ten ladaco180 ją obsypywał, wołała:

„Ach, ach, nie mogę, umieram, dość tego, na Boga!”. Mówiła takoż jakieś głupstwa, które daremnie siliłabym się powtórzyć. Później postanowili przespać się razem. Żak skinął na swego rajfura, dał mu dwa cekiny181 i rzekł:

„Oswobodź mnie od kłopotów; sam zajmij się wszystkim!”. Nicpoń poszedł, zakupił siła przysmaków i odesłał żywność przez tragarza do domu boskiej piękności.

PIPPA