PIPPA

Zdaje mi się, że mają szyje tylko po to, żeby im głowy łatwiej było odrąbywać. Gdyby na torturach ostatni dech puścili, ich skóra przydałaby się na latarnie, a z ich piszczeli dałoby się może zrobić flety. Mówię naturalnie o tych łotrach, co popełniają podobne zbrodnie; nie mam wcale na myśli innych, którzy od takich nikczemności są dalecy.

NANNA

Dobrze mówisz. Dotychczas dałam ci skosztować tylko serwatki346, opowiadając o psotach psotników; poczekaj, teraz uraczę cię śmietaną; uważaj, abyś sobie moje słowa dobrze w pamięć wraziła. Postaram się otworzyć wszystkie zasuwki w drzwiach mojej pamięci, chcę bowiem, aby drzwi stanęły szeroko otworem i żeby było widać do ostatniej nitki tę sukienkę, jaką zdejmuję z prawdy, aby ci ją właśnie przedstawić zupełnie nagą, nagą, nagusieńką.

PIPPA

Słucham was, mamo.

NANNA

Nie dziwota347, że tak osobliwie mówię. Czasami, gdy sobie przypomnę ułomki naszej mowy, bardzo mi smutno na duszy. Odkąd z naszych stron się wyniosłam, zapomniałam na śmierć jędrnych słówek toskańskich. Stara rajfurka, która rozmawiała z owym kpiarzem, faworytem księcia czy też samego króla, tak żywo przypomniała mi naszą dawną mowę, że miałam ochotę wypluć język, byleby umieć tak pluć, jak to dawniej było w obyczaju. Nie uważaj mnie za starą nudziarę, dlatego że tak często wracam do sprawy mowy, chodzi o to, że tutaj, w Rzymie, coraz trudniej jest żyć: na każdym kroku spotyka się różne dworne małpy, które przy lada okazji wygadują niestworzone rzeczy; chociaż ci mówiłam, że więcej ukontentowania miałam, pchając talary do mieszka, niż zbierając piękne słówka, przecie jednak byłabyś zachwycona, gdybym się chciała górnie wyrażać. Wiem, że w wielu wypadkach posługiwałam się wzniosłymi zwrotami, a mianowicie, gdym opowiadała o lamentacjach348 signory opuszczonej przez barona: częściowo sama je ułożyłam, częściowo znałam je na pamięć, nie znaczy to jednak, abym nie wiedziała, jaka jest różnica między pakułami i paczesią349, między kasztanem gotowanym i kasztanem w skorupie, między łoziną350 i sitowiem. Nie powiesz takoż, że nie wiem, co to jest rączka u drzwi, co klin u balii, co motek przędziwa351, co kromka chleba, co koszyk wisien, co dzban oliwy, co poduszeczka pod głowę, a co podszewka; co to jest graca352 ogrodowa, tyczka w winnicy, co grono winogradu353; wiem także, że żuraw u studni i żuraw, co lata w powietrzu, to nie jedno i to samo. Ludzie dziwiliby się pewnie mocno, gdyby słyszeli, że znamy się na słowach i wiemy, że różne znaczenia one miewają. Znamy przecież stare i nowe wyrazy nie gorzej od doktorów354. Trzeba ci wiedzieć, że prosty chłop, znający trochę tych nowomodnych wyrazów, łacno za doktora może uchodzić. Nie brak takoż głupców, co zbierają skrzętnie zasłyszane słówka...

PIPPA

Lepiej opowiadajcie dalej o mężczyznach, matko! Takeście się rozpędzili, że usta wasze stały się podobne do ust przekupki. Nie wiem, po co wleźliście na wysokie gałęzie figowca, skoro się pod nim bardzo dobrze dotychczas rozmawiało. A poza tym nie uważajcie mnie za źrałą355 panienkę, tylko za małą dziewczynkę...