Słuchaj dalej! Był moim kochankiem pewien kupiec gruby jak fasa150, ale poczciwy wielce; ten już nie tylko mnie kochał, ale po prostu ubóstwiał, na rękach mnie nosił, proch przede mną ścierał i w nieustannej adoracji się rozpływał. Łożył pilnie na moje potrzeby, a ja wypłacałam mu się obfitymi pieszczotami, choć zgoła za nim nie szalałam.

Pamiętaj, że gdy ktoś powie: „Ta kurtyzana na śmierć się zadurzyła w tym lub w owym” — wszystko to będą bzdury wierutne!

Miłość nasza to kaprys mijający szybko niby pogoda zimowa albo letni deszcz!

Kto wszystkich obsługuje, ten nie może kochać nikogo.

ANTONIA

Wiem ci to dobrze z własnego doświadczenia!

NANNA

Otóż ów kupiec często sypiał ze mną. Aby zaś cenę w górę podbić, a mego kaczałę151 na dobre rozpalić — postarałam się zazdrość w nim zbudzić.

ANTONIA

A jakżeś się do tego zabrała?