Miny rzedły i przeciągały się, a wzburzone zapały opadały, jak orzechy pod pierwszym tchnieniem mrozu lub jak płatki kwiatów za podmuchem wichury.
Pozostawieni sami sobie, nie wiedzieli, nieboraki, co im czynić wypada! Zapadało niezgrabne milczenie, przerywane jeno westchnieniami zawodu, których zgnieść w piersiach nie potrafili.
Dopiero po dobrej chwili rozlegały się przekleństwa, wymysły, zgrzytania; ten i ów huknął pięścią w stół, ten i ów niecierpliwymi krokami przemierzał izbę; inny znów niepewnym głosem podśpiewywał sobie, chcąc skryć konfuzję. Wreszcie wynosili się jeden za drugim, ociągając się, marudząc i głośno rozmawiając ze służebną w nadziei, że ich usłyszę i zawołam, aby pozostali.
Za chwilę znów ich miałaś z powrotem; oczywiście zastawali drzwi zamknięte i wtedy ostateczna rozpacz ich ogarniała.
ANTONIA
Nawet Ancroia183 nie była tak okrutną.
NANNA
Widzę, że ci się na litość zebrało!
ANTONIA
Zawsze miałam serce litosne!