Kto sika tak jak inni, ten niczym się od innych nie różni; póki byłam gamratką, żyłam na podobieństwo wszystkich gamratek i niczego w swoim kunszcie nie zaniedbywałam; nigdy bym nie stała się kurtyzaną, gdybym natury kurewskiej nie miała. Osiągnęłam doskonałość w sztuce wiecznego udawania młódki i komu jak komu, ale twej Nannie przede wszystkim należy się dyplom kurtyzany. Prędzej zliczyłabyś wszystkie robaczki świętojańskie, które błyszczą na świecie, niż lata owych srok przekornych.

Dziś mówi ci, że ma dwadzieścia wiosenek, a po sześciu latach zaklina się, że zaledwie dziewiętnasty rok zaczęła. Ale mówmy poważnie! Iluż to trutniów obskubałam w swym życiu!

ANTONIA

A nie obawiasz się o przyszłe życie?

NANNA

Myślę, iż dzięki jubileuszom, odpustom i koronkom dusza moja na tamtym świecie zajmie nie ostatnie miejsce, tak jak i tu na tym padole moja ziemska powłoka nie ostatnie miejsce zajmowała. Na honor! Czuję, że nie będę ostatnią, choć ze skruchą wyznaję, że bez przykrości patrzyłam, jak zazdrośnicy skakali sobie do oczu i gardła; szlachetna duma wzbierała w mym sercu na ten widok, piękność moja promieniała chwałą przy blasku krzyżujących się szpad rywali. Biada temu, kto ośmielił się spojrzeć na mnie krzywym okiem; nawet topór katowski od zemsty nie zdołałby mnie powstrzymać.

ANTONIA

Tak, to tak, ale zawsze zło pozostaje złem, a dobro dobrem.

NANNA

Zapewne!... Ale ja nie mogłam nie grzeszyć. A i teraz, choć za winy żałuję — przecież żal mi tamtych czasów. Żebyś ty wiedziała, jak ja umiałam ludziom głowy zawracać!? Nieraz wypadło mi obsługiwać dziesięciu kochanków na raz. Dzieliłam między nich całusy, słówka, pieszczoty, uściski, a wszyscy czuli się wniebowzięci. Czasem zjawiał się jeszcze jeden spóźniony przybysz, jakiś piórkoś jaśniejący od sprzączek i wstęg, wystrojony niby mieszczka z Mantui albo z Ferrary. Przyjmowałam go z otwartymi rękami, wiodłam do alkówki — a na gromadę rozgorączkowanych i podnieconych asanów jakby nagle mroźnym wiatrem powiało.