NANNA

Biedny człeczyna nie wie nawet, na jakie wystawia się niebezpieczeństwo, nie przeczuwa, co mu gotują na spółkę, naradzając się nad pewną zdobyczą, i ani domyśla się, jakich to złowieszczych rad sobie wzajemnie udzielają.

Mój sąsiad, mistrz od szermierki, przez całe życie nie zdołał pokazać uczniom swym tylu niezawodnych ciosów, ile niezawodnych rad udzieli w jednej rozmowie matka swej córce: Gdy przyjdzie twój kochanek, powiedz mu tak lub poproś go o to albo tak go pocałuj; w ten sposób masz go pieścić i podniecać, tak gniew udawać, nie zapomnij przy tym, jakiego podarunku zażądać. Nie zanadto nim pomiataj, nie folguj mu zbytnio w pieszczocie; dręcz go swymi kaprysami, zwódź obietnicami, a zawsze staraj się coś wycyganić, czy to pierścień, czy naszyjnik, czy bransoletę. Po prawdzie, takie tam tylko dyskursy idą.

ANTONIA

Prawie, że ci uwierzyłam!

NANNA

Możesz całkiem wierzyć — a nie tylko prawie!

ANTONIA

A ty Nanno, byłażeś równie w radach swych okrutna, jak i zepsuta?

NANNA