że nic stąd nie wywietrzeje

nigdy, bo nie ma gdzie,

choćby nie wiem ile szlauchów

oblewało peron, bo za trudno,

za daleko do powietrza

twojego domu (skąd mi się

to wzięło, przecież już

nie palisz), do twoich drzwi,

do twoich wszystkich

listów (przecież nawet nie