Przez te dwa lata dostanę pewnie

dwa trzy listy, przestanę się wstydzić

następnych kilku słów.

Jeśli mnie kochasz, przyjedziesz o dziesiątej,

jakoś tak to brzmiało. Czuję zapach benzyny,

a przez podwójną szybę widać w autobusie

plakat przedstawiający kota, tuż za kierowcą.

Za parę lat mógłbym być kimś innym.

Jeszcze kilka kilometrów, drzwi, przywitanie

i znów wyjdę na ulicę.