Sokrates: Nieprawdaż więc, albośmy się przedtem niewłaściwie zgodzili, albo jeżeli wtedy dobrze, to teraz niepoprawnie zakładamy.
XX. Eutyfron: Zdaje się.
Sokrates: A to od początku musimy drugi raz rozpatrzyć, co to jest to, co zbożne. Bo ja zanim się nie dowiem, nie myślę dobrowolnie z placu uciekać. Więc nie miejże mnie za ladaco; zbierz uwagę, jak umiesz, i powiedz prawdę. Jeżeli kto, to ty ją znasz przecież i nie trzeba cię puszczać, jak Proteusza24, zanim jej nie powiesz. Przecież gdybyś nie był jasno wiedział, co zbożne, a co bezbożne, żadną miarą nie byłbyś próbował o służącego ścigać za zabójstwo starca, ojca, ale byś się był bał i bogom narażać, a nuż nie postąpisz poprawnie, i ludzi byś się wstydził. A tak, ja jestem głęboko przekonany, że ty, swoim zdaniem, jasno wiesz, co zbożne, a co nie. Więc powiedz, Eutyfronie przezacny, nie kryj: co to jest, jak sądzisz?
Eutyfron: No, to na drugi raz, Sokratesie; teraz się dokądciś25 śpieszę i czas mi już iść.
Sokrates: Co ty robisz, przyjacielu! Strąciłeś mnie ze szczytu nadziei i odchodzisz! Ja się tak spodziewałem od ciebie nauczyć, co zbożne, a co nie, i uwolnić się od skargi Meletosa; wykazać mu, żem się przez Eutyfrona zrobił mądry w rzeczach boskich i nigdy już nie będę strzelał głupstw w tych sprawach ani nowinek szerzył, i poza tym całe życie moje byłoby lepsze.
Objaśnienia tłumacza
I. Ekspozycja
Z jakiej postawy duchowej zaczynają obaj
Eutyfron lubi wiedzieć, kto jak żyje i co się między ludźmi dzieje. Osoby pobożne i duchowne i w Grecji nie stroniły od spraw tego świata, tym bardziej, że dobrze jest znać stosunki w tym zbiorowisku ludzkim, którym się chce kierować, a miło też usłyszeć o czymś, co ludzie złego robią, bo gorszenie się ludzkimi słabościami i wadami jest wzruszeniem bardzo przyjemnym.
Eutyfron zna Sokratesa jako człowieka cichego: ten by nikomu procesu nie wytaczał; sam się w rozdziale V przechwala jako taki, co to sobie da rady w sali sądowej; tym bardziej że o każdym obywatelu coś wie ciekawego. Jest więc w tym uznaniu cichości Sokratesa i jego nieudolności palestranckiej pewne politowanie pobłażliwe, którym wieszczek będzie i w dalszym ciągu karmił filozofa.