Menon: Widocznie.
Sokrates: A w innych, nie o wiele dalej: Gdyby tak można, powiada, urabiać i wpajać ludziom rozumy, to mówi jakoś tak, że:
złoto by za to brał, i to nie jeden raz,
każdy, kto by to potrafił robić i:
Ojciec gdy zacny był człek, i syn nie może być zły,
Jeśli zbawiennych usłucha rad, jednakże nauką
Chcieć przeinaczać złych, zawsze daremny to trud.
Uważasz, że on sam się sobie sprzeciwia, mówiąc o jednym i tym samym?
Menon: Widocznie.
Sokrates: Więc czy ty potrafisz wymienić jakąkolwiek inną sprawę, w której ci, co się podają za nauczycieli, nie uchodzą wcale za mistrzów dla drugich ani nawet za znawców dla siebie samych, i powszechnie im zarzucają przestępstwa właśnie w tej samej dziedzinie, w której się podają za mistrzów, a ci znowu, którzy się cieszą opinią ludzi naprawdę lepszych, raz mówią, że tego się można nauczyć, a drugi raz, że nie. Czyż ludzi, którzy cierpią na takie pomieszanie w jakiejkolwiek dziedzinie, potrafiłbyś nazywać mistrzami pierwszej klasy?