— Prawda.
— Więc nazwiemy to jego robotą?
— A nazwijmy.
XXIV. — Otóż teraz, uważam, lepiej możesz zrozumieć, o co mi szło przed chwilą, kiedym się pytał, czy nie to będzie robotą każdego, co on albo wyłącznie, albo najlepiej ze wszystkich wykonywa54.
— Owszem — powiada — rozumiem i to mi się wydaje robotą każdego.
— No, dobrze — mówię. — A czy nie myślisz, że i dzielność swoją posiada wszystko, co ma jakąś robotę sobie przyporządkowaną? Wróćmy znowu do tego samego. Oczy, powiemy, mają swoją robotę?
— Mają.
— A czy istnieje także dzielność oczu?
— Jest i dzielność.
— A cóż ze wszystkim innym? Nie tak samo?