— Niczemu innemu.
— A cóż życie? Powiemy, że to duszy robota?
— Tak jest — powiada.
— Nieprawdaż, i przyznamy, że istnieje jakaś dzielność duszy?
— Przyznamy.
— Czy więc kiedykolwiek, Trazymachu, dusza swoje roboty będzie dobrze sprawowała, jeżeli jej zabraknie jej swoistej dzielności, czy też to niemożliwe?
— Niemożliwe.
— Musi zatem wadliwa dusza źle rządzić i dbać, a dobrej się to wszystko dobrze wiedzie.
— No, musi.
— A czyśmy się nie zgodzili, że dzielność duszy to sprawiedliwość, a wadą jej niesprawiedliwość?