— Prawda — mówi.
— Więc dla takiego też najmniej straszną rzeczą będzie stracić syna albo brata, albo majątek, albo coś innego w tym rodzaju.
— No, najmniej.
— Zatem i najmniej będzie lamentował, a zniesie to jak najłagodniej, kiedykolwiek takie go nieszczęście przychwyci.
— O wiele łagodniej.
— Zatem może my słusznie wyrzucamy płaczliwe skargi wybitnych ludzi, a oddamy je może kobietom, i to nawet i kobietom nie co najdzielniejszym — w ogóle typom lichszym, aby się brzydzili robić podobne rzeczy ci, których mamy wychowywać na strażników naszej ziemi.
— Słusznie — powiada.
— Więc znowu poprosimy Homera i innych poetów, żeby nie pisali o Achillesie129, synu bogini, jak to on:
Tutaj upadał na bok, a tam gdzieś znowu
Leżał na wznak i padał na twarz,