Młodszy Sokrates: Jak?
Gość: Z monarchii zrobi się królestwo i tyrania. A z rządów małej garstki ten, co się tak ładnie nazywa, mówiliśmy, że to arystokracja, a drugi to oligarchia. A rząd wielu nazwaliśmy przedtem jedną tylko nazwą i przyjęliśmy go jako demokrację, a teraz przyjmijmy, że i demokracja bywa dwojaka.
Młodszy Sokrates: Jakże to i według czego ją rozdzielimy?
Gość: Według tego samego, co i te inne, o ile sama już nazwa demokracji nie jest dwuznaczna. Ale rządzenie zgodne z prawami i wbrew prawom to jest coś, co przysługiwać może i demokracji, i tym innym.
Młodszy Sokrates: Jest tak.
Gość: Przedtem, kiedyśmy szukali ustroju słusznego, ten podział nie był nam przydatny, jakeśmy to pierwej wykazali. Ale kiedyśmy tamten ustrój wyłączyli, a inne przyjęliśmy jako konieczne, to pośród nich wzgląd na prawo i na bezprawie dzieli każdy rodzaj ustroju na dwoje.
Młodszy Sokrates: Zdaje się, że tak, według tej myśli, teraz wypowiedzianej.
Gość: Zatem monarchia związana dobrymi prawami pisanymi, które nazywamy ustawami, jest najlepszą ze wszystkich sześciu form ustroju, ale bez praw jest przykra i najciężej jest w niej żyć zbiorowo.
Młodszy Sokrates: Chyba że tak.
Gość: A rząd niewielu — tak jak „niewiele” leży pomiędzy jednym a wieloma — tak i ten rząd będziemy uważali za pośredni między tamtymi oboma. A znowu rząd tłumu jest pod każdym względem słaby i niezdolny do żadnego wielkiego dobra ani zła w porównaniu do innych ustrojów. Dlatego że w demokracji rządy są podzielone między wiele małych cząstek, toteż ona jest spośród tych wszystkich praworządnych ustrojów najgorsza, a spośród wszystkich nierządnych najlepsza. Jeśli we wszystkich panuje nierząd i swawola, to nie ma, jak tylko żyć w demokracji, a jeżeli panuje porządek, to żyć w demokracji nieznośnie. W tym pierwszym ustroju jest wtedy bez porównania lepiej i życie w nim jest pierwszej klasy — z wyjątkiem ustroju siódmego, to ten stoi ponad wszystkimi ustrojami — niby bóg nad ludźmi.