Tożem przecież, odkąd żyję, ni dnia nie chorował,
Nie szaleję ani bitek, ni kłótni nie wszczynam,
Jestem zdrów i innych widzę, że są całkiem zdrowi,
Ludzi przecież rozpoznaję, do nich się odzywam —
Może oni zwariowali, a we mnie wmawiają?
Co tu robić? Chcę do domu — żona nie pozwala!
Tu znów
wskazuje na dom Erotium
nikt mnie wpuścić nie chce. Strasznie źle mi wyszło!
po chwili namysłu