W nieprzerwanym łańcuchu istot żyjących, od organizmów jednokomórkowych poprzez rośliny i zwierzęta, każda jednostka żyje przeważnie dla siebie i jest w sobie zamkniętym światem. Jedynie człowiek, mimo że nie różni się znacznie od innych gatunków w przyrodzie, jest pod tym względem wyjątkiem.
Instynkt społeczny człowieka jest wyrazem nadmiaru energii. Ów nadmiar wywołuje chęć składania ofiar, każe mu kochać, zakładać rodzinę, a przyczyniwszy się do tego pięknego tworu, jakim jest dziecko, każe mu starać się o nie. A gdy człowiek zaspokoił, kosztem owego nadmiaru, potrzeby rodzinne, pozostaje mu niejednokrotnie jeszcze na tyle energii, by ją rozdawać na dobro społeczne.
Nie jest to bynajmniej regułą u człowieka. Nie wszyscy posiadają dość nadmiaru energii, by składać ofiary lub tylko podarki na ołtarzu społecznym. Bywają ludzie, którzy nie mają na tyle nadmiaru, aby pragnąć dzieci, bywają i tacy nieszczęśliwcy, których nawet nie stać na założenie rodziny, a wreszcie bywają i potępieńcy, których nawet nie stać na zakochanie się.
Wybawienie z uczucia samotności —
Wolne pole popisu dla skłonności dziecięcych —
Każdemu niezbędny ołtarz ofiarny dla wyładowania nadmiaru energii —
— oto wcale niepodrzędne zadania, które przypadają w sposób zaszczytny małżeństwu.
Małżeństwo — obowiązek?!
Nigdy!
Jest ono najlepszą sposobnością wyżycia się indywidualnie i społecznie.