— A panu czy się to wydaje bardzo heroiczne?

— Zbrodnia jego ma za usprawiedliwienie dzikie obyczaje epoki. Przy tym Sampiero prowadził wojnę na śmierć i życie z Genueńczykami. Jakąż ufność mogliby mieć doń rodacy, gdyby nie ukarał tej, która się starała porozumiewać z Genuą?

— Vannina — rzekł majtek — wydaliła47 się bez pozwolenia męża; Sampiero dobrze zrobił, że jej skręcił szyję.

— Ale — rzekła miss Lidia — wszakże to, aby ocalić męża, przez miłość dla niego, poszła prosić dlań łaski u Genueńczyków.

— Prosić dlań łaski znaczyło zhańbić go! — wykrzyknął Orso.

— Ale zabić ją własnymi rękami! — ciągnęła miss Nevil. — Cóż to musiał być za potwór!

— Wiadomo pani, iż błagała go jako o łaskę, aby mogła zginąć z jego ręki. Czy Otella48 uważa pani także za potwora?

— Cóż za różnica! To był człowiek zazdrosny; Sampiero był tylko próżny.

— A zazdrość czy to również nie jest próżność? To próżność miłości; tę usprawiedliwia pani może ze względu na pobudkę.

Miss Lidia obrzuciła młodego człowieka pełnym godności spojrzeniem i zwracając się do majtka, spytała, kiedy statek zawinie do portu.