Orso zawstydził się swej gwałtowności.

— Co ty tam niesiesz, mała? — spytał łagodniej.

A gdy Chilina wahała się z odpowiedzią, uchylił płótno, które okrywało pakiet, i ujrzał, iż zawiera chleb i inne zapasy.

— Komu niesiesz ten chleb, maleńka? — zapytał.

— Wie pan przecież, Ors’ Anton’, wujowi.

— Czy twój wuj jest bandytą?

— Do usług, Ors’ Anton’.

— Gdyby żandarmi cię spotkali, spytaliby, dokąd idziesz...

— Powiedziałabym — odparło dziecko bez wahania — że niosę jeść lukańczykom126, którzy wycinają chaszcze.

— A gdybyś spotkała jakiego zgłodniałego myśliwca, który by pragnął posilić się twoim kosztem i zagarnąć zapasy?