Powstańcy na Czerniakowie zajmowali 16 września już tylko niewielki obszar, czekając na pomoc zza Wisły.

To tam znajdowali się Polacy, których nie wymieniłem powyżej, a którzy jako jedyni mieli szansę realnie pomóc Powstaniu. Armia Wojska Polskiego, „spóźnieni do Andersa” łagiernicy i zesłańcy („Witaj dzisiejszy żołnierzu, wczorajszy tułaczu”), dowodzeni w sporej mierze przez oficerów radzieckich o polskim pochodzeniu. Polskich oficerów w większej ilości było brak — większą część wymordowało NKWD w Katyniu, Charkowie, Bykowni, Miednoje, pozostałą część zabrał Anders. Została garść uzupełniania naborem na oswobodzonych od Niemców terytoriach, czasem przymusowym poborem z szeregów internowanych członków AK, którym dawano wybór — albo służba w AWP u boku Armii Czerwonej, albo łagier. To ci Polacy szykowali się do pomocy, bo ze wszystkich — byli najbliżej. Nie wiedzieli, że także oni, razem z dowodzącymi nimi i dzielącymi trudy wojenne oficerami rosyjskimi, zostaną sami. Wierzyli, podobnie jak „Morro”, że biorą udział w operacji, która odwróci od Warszawy zły los. Być może wierzył w to nawet sam gen. Zygmunt Berling.

Jest taka scena w kłamliwym historycznie, ale przecież oglądanym przeze mnie i kolegów z podwórka jako przygodowy serialu Czterej Pancerni i pies128, kiedy „Rudy 102” wyjeżdża na praski brzeg i załoga, opierając się o drzewa, patrzy na coś przez rzekę w zdumieniu i przerażeniu. I wtedy Gustlik (Franciszek Pieczka) mówi swoim tubalnym, niskim głosem tylko jedno słowo: — Warszawa...

Potem wpada kadr z kłębami dymu. I tyle mogło się znaleźć w przygodowym filmie dla dzieci ery PRL. Zarazem jest w tym kadrze groza, przestrzeń dla wyobrażenia tego, czego nie da się wyobrazić, objąć jedną opowieścią. Głos Pieczki i kłęby dymu. To był Czerniaków. To była Warszawa w walce, ogarnięta Powstaniem, w której w czasie jego trwania dziennie ginęło ponad 3500 osób, więcej niż w jednym ataku 11 września 2001 roku.

Adresowane do dowódcy 1 Frontu Białoruskiego129 depesze Komendy Głównej AK wysyłane via Londyn i Moskwa są w tym czasie przechwytywane w Moskwie, opatrywane klauzulą „tajne” i podawane do wiadomości wyłącznie Stalinowi. Nigdy nie dotrą do adresata.


17 września

Radio Moskwa w nadanej 17 września 1944 roku anglojęzycznej audycji mówi m.in. (za Kroniką Powstania Warszawskiego A. Kunerta):

„Polscy reakcjoniści z zaciekłością szkalują Czerwoną Armię. Nie potrzeba powtarzać, co ci awanturnicy i nieprzyjaciele polskiego narodu mówią. Fakty zadały im kłam. Kiedy Armia Czerwona wkroczyła na Pragę, nie znalazła ani jednego żołnierza „podziemnej” armii gen. Bora [...] Historycy nie zapomną usiłowań wrogów Zjednoczonych Narodów aby poróżnić wielkich aliantów w bitwie o Warszawę”.