w ich oczach, co mnie chwilę zatrzymają

i z wolna cicho uwolnią, bez sądu.

Chcę, aby ogrodnicy po imieniu

wiele mi kwiatów nazwali, bym w szczątkach

tych pięknych nazwań jakby drobną resztkę

ich wielolitych5 zachować mógł woni.

I chcę owoce kupować, owoce,

gdzie jest raz jeszcze ziemia — aż po niebo.

Gdyż pojmowałaś to: prężne owoce.

Na czary układałaś je przed siebie