Gdy świt noc żegna

Że benzyna w zbiorniku się zbełta

Nim limuzyna życia stanie...

U zbiegu ulic, gdzie ślepe jeszcze

Od nocy

Okna kamienic

Milcząc świadczyły,

Wypchniętego z auta

Schwytano w świetlny uścisk

Skrzyżowanych reflektorów;