— Mam dość poważne dane, by aspirować do tego — odparł cudzoziemiec, odkładając miesięcznik i spojrzał na pastora ubawiony i zdziwiony.

— Ja, proszę pana — mówił dalej duchowny — jestem samotnikiem, molem książkowym, istotą od kałamarzy i tomów Ojców Kościoła. Świeżo zdarzył się wypadek, który żywo uprzytomnił mi moją głupotę, i chcę teraz nauczyć się życia. Życiem dla mnie nie są nowele Thackereya — dodał — lecz zbrodnie i tajne możliwości naszego społeczeństwa oraz zasady mądrego postępowania w okolicznościach wyjątkowych. Umiem przysiąść fałdów2. Czy można nauczyć się tego z książek?

— Trudno mi panu odpowiedzieć — rzekł cudzoziemiec — przyznaję, że nie bardzo znam się na książkach, które czytuję przeważnie tylko dla rozrywki w podróży, chociaż przyznaję, że istnieją bardzo dokładne traktaty o użyciu globusów, rolnictwie oraz o sztuce robienia kwiatów z papieru. Boję się, że nie znajdzie pan w książkach nic prawdziwego o innych dziedzinach życia. Ale czekaj pan, czytał pan Gaboriau3?

Mr. Rolles oświadczył, że nie słyszał nigdy nawet tego nazwiska.

— Może pan zaczerpnąć niektóre pojęcia z Gaboriau — zakonkludował cudzoziemiec — przynajmniej wywiera on wrażenie. A że jest to autor pilnie czytany przez księcia Bismarcka, przynajmniej będzie pan tracił czas w dobrym towarzystwie.

— Sir — rzekł pastor — jestem panu nieskończenie obowiązany za uprzejmość.

— Pan mi już za nią odpłacił — odparł tamten.

— W jaki sposób? — zapytał Simon.

— Pokazał mi pan coś nowego — odparł dżentelmen i grzecznym gestem, jakby prosząc o pozwolenie, zabrał się dalej do czytania „Fortnightly Review”.

Wracając do domu Mr. Rolles kupił dzieło o drogich kamieniach i kilka utworów Gaboriau, które przerzucał żarliwie przez cały ranek. Ale chociaż odkryły mu całkiem nieznane dziedziny życia, jednak nie dowiedział się z nich, co zrobić z ukradzionym diamentem. Drażniło go też, że wiedzę o życiu musiał wyszukiwać wśród historii romansowych, zamiast mieć ją w streszczeniu, w formie podręcznika. Orzekł więc, że chociaż Gaboriau dużo myślał, ale brakowało mu całkowicie metody. Natomiast zachwycony był talentami i charakterem Lecocqa.