— Wiesz pan, co się z nim stało?

— Nie wiem. Nagle opuścił Nowy Orlean i nie wrócił już.

— Czy znałeś pan małą Różę Mitchel?

— Ach, jakże często miałem ją na kolanach. Człowiek ten był jej ojcem. Podszedł jedną z najsłodszych dziewcząt, jakie żyły na świecie!

— Czy znałeś pan tę dziewczynę? Znasz pan może nazwisko jej?

— Tak.

— Proszę o nie.

— To moja tajemnica, zbyt długo skrywana, bym ją miał powierzać obcemu. Musiałbyś pan przytoczyć ważne powody, chcąc się dowiedzieć tego.

— Objaśnię rzecz całą. Ten Mitchel przebywa obecnie w Nowym Jorku i lada dzień poślubić ma bardzo piękną, młodą damę. Poza tem przypuszczam, że zamordował Montalbon, wymuszającą odeń pieniądze, by się jej pozbyć. Ma także dziecko przy sobie.

Neuily zerwał się wzburzony i jął chodzić po pokoju.