— Tak mi wypada z układu kabały, którą na tle żywych uprawiać lubię. Havemeyera pragnę z Ewarystą połączyć w rozpaczy po twojej śmierci oraz w ten sposób żałobę po tobie pogłębić nieco.
— Sposobność stworzyć do wzorowych schadzek.
— Chciałbyś im przeszkadzać?
— Nie lubię kojarzyć. Erotycznych marzeń nastroje są gminne. Godność nie pozwala, by milczenie moje miało być alfonsem, stojącym na straży czulącej się pary.
— Nikt nie śmiałby żądać. Lecz przyzna książę: mają się pobrać, twój pan z Ewarystą w Weselu Orgaza. Tę pantomimę, czysto religijną, przygotować można przez rzeczywistość. Havemeyer płonie ku Ewaryście żądzą najuczciwszą. Zapobiec należy, by mu Ewarysta nie zechciała popsuć tych prostych amorów. W niej wszelka przytomność od dawna zbełtana i nieodgadniona jej zachceń kapryśność.
— Dlatego mam czuwać? Nie, kardynale, proszę nie wymagać, bym dla płciowych intryg miał kiedy uszczuplać klasyczną mą senność. Natomiast skłonny jestem bez namysłu me lary-penaty513 w najbliższe sąsiedztwo Ewarysty przenieść. Do Havemeyera odczuwać zaczynam prawie że niechęć za jego kochliwość. Onczidaradhe niechaj mu zastąpi moje towarzystwo. Wolę ja niewiastę płochliwą, oziębłą i zawsze wykrętną. Nie pozwoli nigdy, by ktoś się chełpił, iż wie ostatecznie, jak do niej się dostać.
— Przyjdzie nam się rozstać, jakkolwiek w pobliżu — z życia i śmierci będziemy żartować. Ostrzegam, książę, przed jednym człowiekiem, który szpieguje nas wszystkich, zawzięcie, bezkarnie: przed A-to-tso, Chińczykiem, Mongołów papieżem.
— On najciekawszy ze wszystkich szalbierzy, którzy tu bawią, nas nie wykluczając, cny arcypasterzu. Jeszcze ani razu nie spojrzał na mnie. Gdy się nagle zjawi, nigdy nikt nie wie, którędy i po co? Również nie słyszałem, by ktoś miał odwagę zażądać męczących wyjaśnień od niego. Tajemniczość męską nade wszystko cenię.
— Dla swych brudasów na górze Lung-hu514 on Yetmeyera zagarnąć pragnie. Watykan nic nie wie i nie przeciwdziała. Ta mumia paradna z przypiętym warkoczem wciąż mnie pilnuje, wciąż we mnie się wgapia.
— A! to niemiłe! Po prostu pilnuje, by cię nie ukradli.