— Kasa pożywieniem stała się niezbędnym dla żarłocznej bestii, której człowieka chciano poświęcić. Wolałem potwora na razie ukoić stalową blachą nadzianą miliardem.
— Nic nie rozumiem. Co z kasą się stało?
— Aligator połknął.
— Kto?
— Krokodyl, sahibie. Największy okaz, jaki spośród płazów może kiedykolwiek w wyobraźni ludzkiej pojawić się nagle.
— Jakież to znaczenie posiada jaszczur w niedostępnym lochu zazdrośnie ukryty?
— Na stosowną chwilę, na twoje wesele: great attraction540!
— Niezupełnie dobrze całość kombinuję, ale mam wrażenie, że unicestwiłeś jakiś zamiar wrogi. To mi wystarcza.
— Nie unicestwiłem, zaledwie popsułem. Sprężynkę filutkę zdołałem zoczkować i z drucikami elektrycznych prądów nieco skombinować. Prawie, że nie byłem na miejscu zdarzenia.
— Ale skąd Prakseda?