— Mój kot ulubiony gdzieś zniknął, gdzieś przepadł. Stroskany właściciel o księcia się pyta.

— Może jest gdzieś tutaj.

— Dlaczego: może?

— Dlatego tylko, że nigdy z pewnością nic wiedzieć nie można.

— Czy wolno poszukać?

— Odzyskania zguby nie śmiem utrudniać.

— Słyszę jednakże, że pani wciąż ziewa...

— A ja, że pan wzdycha...

— Stąd to pochodzi, że zbyt długo czekam, by móc z panią mówić.

— Było wcześniej przybyć. Pragnęłam bez świadków oglądnąć raz wreszcie przyszłego małżonka.