— Pantomimy termin. Więc chciałam wiedzieć, czy do parady przystąpić można z wspólną jakąś treścią, czy też dopiero treść taką z parady wyławiać trzeba?
— Do czego potrzebne?
— Do mojego tańca. Do najwyższego mych marzeń napięcia, do rozplątania dziewiczych zmysłów. Jak huragan pójdę. Kto podąży za mną? Havemeyera będę widziała zawsze i wszędzie, we wszystkim i w każdym, czy też Orgaza rycerzyka — świętość? Obrządkiem życia ma być wesele, czy obrządkiem śmierci?
— Grozisz i ty także? I ty chcesz przerażać? Narzędziem głównym przeciw mnie jesteś!
— Z tobą być mogę, albo przeciw tobie, ale zawsze sama, z własnego nakazu. I dlatego tylko dziś już wiedzieć chciałam, czy w buduarze jest Orgaz możebny, cudny, przenajświętszy, poza pantomimą, małżonek przeczuły bez Podrygałowa i bez orkiestry.
— Bardzo chcę całować twoje usta ścięte w uporze zimnym, na łonie twoim me myśli uchować ledwo napoczęte, więc jestem skłonny kolekcjonera spętać, wyrugować, a natomiast zostać hrabczukiem rycerskim, podniebnie wypiętym.
— Orgaza pragnienie ja muszę szanować, lecz miliarderskie zachcianki są wstrętne.
— Możliwe, że pragnę, w tej zwłaszcza chwili, jak wzorowy Orgaz, że się pogrążę w tej tęsknocie walnej, że z Havemeyerem zerwę nader chętnie.
— Co pan chce osiągnąć?
— Wywabić chemicznie chcę dotychczasowe wspomnienia miłosne. Rozkoszy chcę doznać w uczuciu niezwykłym, że kochany jestem.