Pozytywna męskość i niestrawny romantyzm

Rozbełdowane621 fiolety zarania zbudziły Omara. Na usta wazy mozolnie wypełzał i z miną drania, szczwanego badacza sprośnych sytuacji, bezczelnie oglądał skłębione ciała, poduszki spiętrzone, rozlaną kawę na prześcieradle, na skórze lamparciej z likieru jeziora, sponiewierane ciastka na ziemi. Wie, co oznacza ta pogromowa iście dekoracja, więc śmiechem sylenim, kichaniem kobolda i seplenieniem światłego fauna świadomość zaznacza. Przykucnął na szczycie nocnej kryjówki i łapką przeciera stroskane oblicze, lecz ewolucją tą nieoględną przeważył naczynie dotąd tak cierpliwe. Gruchnęła waza, poleciały szczerby. Przytomny książę błyskawicznie brysnął622 na fotel sąsiedni, gdzie ocaloną swoją równowagę dla niepoznaki pomiędzy plerezy623 wtulił porzucone.

Spłoszył kochanków potępieńczy łoskot. Są pokudłani, w ustach niesmak drzemie, do oczu dochodzą codzienności fałsze.

— Jak to się stało? — wystraszonym szeptem ziewa Ewarysta.

— Zaraz pani powiem.

Orgaz się gramoli i pończochy wdziewa.

— Kto wazę potrącił? Yetmeyer niezwykle cenił to naczynie. Będzie awantura.

— A ja sądziłem, że o co innego pani zapytuje.

— Nic poza wazą rozbitą, cacaną, nic mnie nie zajmuje. Czy kolekcjoner zrozumiał dokładnie?

— Dziwne doprawdy, bo byłem pewny, że nocy dzisiejszej miłosne zdarzenie omówić należy.