— O niczym nic nie wiem. Nic mnie nie obchodzi. Skąd przypuszczenie? Pan mi obojętny, więc nie badałam...

W skoku nieprzytomnym na łożu uklęknął i z pełnym rozmachem policzek wymierzył. Jak slepoń624 łapczywy i napastliwy bzyknęło klaśnięcie. On głowę pochylił i rozpacz wstydliwą swego porywu na łonie jej skrywa. A baletnica oszołomiona, z pręgą różową na liczku lewym, wyprostowana, jak w trumnie leży. Powieki spuściła, została uśpiona. Woskowy profil klasyczną dumę mrozi i ścina, bo w nic już nie wierzy. A-to-tso? — szepcze, A-to-tso! — wzywa.

Omar całą scenę przez wydrążenie w fotelu zoczył625. Już się przekonał, że dawny pan jego to pospolity, nowoczesny brutal. — Można kobietę sprać rózgą, szpicrutą, porwać za włosy, ugodzić sztyletem, ale niewieściego oblicza mężczyzna prawdziwy nie dotknie inaczej, jak ustami tylko. Ten kolekcjoner, to bydlę prawdziwe, do demokratycznej postępowości i do współczesnych myślowych światów przystosowany pierwszy kandydat na krzesło w senacie, pomiędzy braćmi flaszkomyjami626, kalikantami627, gazeciarzami i podobnymi uludowionymi dygnitarzami, co atmosferę całej Europy pospolitości wypocinami już zagiździli628, a uczciwością przezwawszy podłotę, honornej hołocie poprzypinali ordery na zady. Wart jest Europy ten Amerykanin. Spotka go jeszcze z mej strony oplwanie demonstracyjne i coram publico629, bo na nic innego świntuch nie zasłużył. Obecnie jednak zapobiec muszę powrotnej fali tych gwałtowności i nie pozwolę na dalsze znęcanie się nad Ewarystą!

Książę pocwałował pod drzwi balkonu i tam pazurkami zupełnie nieznośnie i niedwuznacznie czemcha630 o podłogę. Odgłos harmideru po całym piętrze skrada się i wdziera. W ten sposób chmyzek631 mocno zadzierżysty usunąć się stara Havemeyera i przerwać raz wreszcie seans erotyczny.

— Omar! Gałganie, uwziąłeś się chyba, by za wszelką cenę mnie skompromitować! — strofuje gniewny pogromca niewiasty.

— Już ja ci odpowiem w chwili odpowiedniej. Proszę mnie wypuścić. W zadusznej alkowie porannej pogody nie warto marnować. Kawaler szlachetny z wysokiego rodu o takiej porze wyjeżdża konno, w sportach się trenuje, pada w pojedynku albo zabija, albo też w końcu powraca dopiero z myśliwskiego klubu, od bakarata632 czy znanej tinglówki. O świcie języka na łamigłówki dialektyczne nikt nie poniewiera, ani pijackie wszczyna porachunki. Witają jutrzenkę burdami w szynkowni czy też w zamtuzach633 wyłącznie żołdacy zawsze niewybredni, urzędnicza sfora, sfora powtarzam, a nie żadna sfera, po każdym pierwszym każdego miesiąca lub też im podobne drobnego mieszczaństwa paskudne podpory. Filarom społecznym takie rynsztokowe ekstrawagancje są niemal niezbędne, gdyż z nich one czerpią swe zbawcze pomysły do odnawiania wszechmoralności. Szkoda mi czasów, kiedy to nachalny civis634 i wyborca, dostawszy po mordzie, od razu wyznawał, że próżnię ma w głowie, że cały aparat do wyczuwania setnych subtelności nie funkcjonuje i że morałami nie wolno jarmarczyć635. O współczesności nie mogę myśleć. Placek makowy był niedopieczony i bardzo zaszkodził mym kiszkom nerwowym. Proszę mnie wypuścić! Zaczerpnę nieco świeżego powietrza, popatrzę na ludzi, tych nowych, tych przyszłych i na ich głowy wyrzygam się chętnie.

— Przestań już bzduczeć636, przekorny zrzędo! Znarowiony jesteś, a złego brzucha dostałeś637 w dodatku, co, jak wiadomo, w jednym okamgnieniu każdy światopogląd, najcenniejszy nawet, obala i zmienia. Wyjdziemy razem.

— O to tylko chodzi, ty prekursorze wyfraczonych zbirów!

Ewarysta leży wciąż nieruchoma i w próżnię wziera, gdzie się poniewiera ostatnia chimera638. Liczko nieco puchnie i bruśnieć639 zaczyna. Natomiast w głowie robi się jej bystrzej.

Orgaz, we fraku na ramię rzuconym, byczy się640 wytwornie, sztywny ukłon składa.