Dejde rejde tumty — dede rede rumty,
Dujdu rujdu temty — dudu rudu remty,
Dyjdy ryjdy timty — dydy rydy rimty.
Nikt nie odpowiada. Jaskot800 już wsiąknął w przedmiejskie fafoły801. Wybleszczył802oczy wiary nauczyciel i uszu nadstawia. Omacnica803 zdradna na grzbiet mu skoczyła, szyję oplotła i już się szykuje, by zbawcę zagardlić804. Zsiniał, napęczniał, ale do ostatka chce kolekcjonera ciepciucha805 wybadać.
Niedoszły Orgaz oniemiał i zmartwiał. Omglił się fajką i kamaszkami sfrancuziałymi w kołbani806 babrze.
Rzeka klajdosi807, szryz808 topniejący krechci809 jak tafta.
Przed Yetmeyerem w dalecznej ostronie810 kosmosu harhara811 z wolna się otwiera. Jest przeorana i użyźniona. Na oba kolana w błocko upada i szczęśliwości wieczystej woniaczki812 pachając813 łakomie, w ucho wybrańca ponawia pytanie:
— Orgazie szczęsny, Orgazie niedoszły, czy wierzysz... w Boga?... W Boga Ewarysty?...
Wystawinoga814 powstał pozorzysty815.
— Ogłupieć można w ślakwie816 zatraconej. Pójdźmy ku miastu! Oświetlona droga!..