Niebo szaruży, hargusi817 Tajo. Na uspy818 weszli. Gibas819 dąży przodem. Jednacz820 zgnębiony kaczka się821 za nim. Wschodowiec822 biczuje. W trząskim823 ile toną. Raz wraz kamyczki, stąpaniem strącone, kulają się w rzekę i zaczepiają fale pośnione. Pacuk824 na but skoczył Havemeyera i jak oparzony strzelił do graźni825.

— Wprost nie rozumiem. Ode mnie wymagasz nadzwyczajności za Ewarystę, a jednocześnie bez żadnych skrupułów Podrygałowowi dajesz ją za żonę! Czymże jest ten chłystek?

Wstępuję pod górę, uliczką stromą. Niemiłosierny bruk starożytny. Ślizgota826 dręczy. Kudłas827, aferzysta z piekarni przydrożnej, zwąchał szopówkę828, gna jak szalony tam i z powrotem, jazgoce chrypliwie. A zaduszliwy829 i zamyśliwy830 wiary plantator ledwie że drepce za swym rycerzykiem.

— Ja panu powiem. Rosjanin jest ważny, bo wtajemniczony rychlej od waszmościa. Podrygałow... szatan. On wierzy bardziej niż ktokolwiek inny. Najoczywistsze oddanie się Bogu przez protest zgryźliwy i nieprzytomny. Lecz nie wykluczam, że baletmistrza może spotkać zawód. Mógłbym ostatecznie tego bolszewika wystrychnąć na dudka. Przekonany jestem, że odszkodowanie przyjmie z ochotą. My, wyznawcy Boga, do wszelkich ustępstw jesteśmy skłonni, ale wśród swoich, podkreślam wśród swoich. Gdyby więc odpowiedź, której oczekuję, wciąż oczekuję... choćby dlatego, że pozór zwycięstwa od czasu do czasu jest wprost niezbędny, witaminy skrzepią w zwapniałych żyłach... Otóż gdyby Orgaz, prawdziwy, udzielny wszedł w pantomimę, widzów twarzą nabrał i na religijne wypędził pastwiska, miałby wabną żonę, a ja bym częstację831 sprawił po weselu, jakiej nie było na królewskich dworach i na pamiątkę wtajemniczenia wstawiłbym w dancingu najwspanialszą izbę: Camera degli Sposi832... Maliznę833 tylko zrozumieć należy, a mianowicie, że nasze kolegium czcicieli religii unika, jak ognia, osądu strasznego, który inkwizycję spotkał najniesłuszniej: „Ci serviano di Dio, e non serviano a Dio834. Polecam panu na dni najbliższe lekturę wskazaną i aktualną do poduszeczki z mej biblioteczki: Lorenzo Valla835 De voluptate ac de vero bono836 oraz Pontano Ferranty I.837, znanego poety: De amore coniugali838 i De prudentia839 i Asinus840 także...

Coraz marniej drepce, pałąkowymi przebiera nóżkami.

Od introligatora po scenie domowej i po zasadniczym nieporozumieniu wygnana została nieco rozjuszona sędziwa, czcigodna, szerokobara, familijna grula841. Jest nieprzytomna i oburzona, więc w świat szeroki na oślep cwałuje. Fatum zrządziło, że na papconia842 dancingowego, na Yetmeyera, z rozmachem wpada, grzbietem podjeżdża pod rozkrocze jego, porywa ze sobą dżokeja-grubasa, kilka kroków dźwiga i zrzuca w końcu, niby tobołek, na krawędź chodnika tuż przy latarni, naprzeciw fryzjera. Na krzyż się zwalił i głucho jęknął. Jest zagwazdrany843 czerwoną glinką, zsiniały, zmięty. Bok ma bolawy844, więc jak czerwiatka845 na wznak się rozłożył i nóżętami oraz rączkami wymownie porusza. Opasłe liczko cierpotę846 wyraża, a łezki w oczach garną się do światła. Próżno zabiega kawaler-chudziara847, by zbawcę dźwignąć — jest słabosilny. Pomoc nie nadchodzi, jakkolwiek w pobliżu urwisów banda, na płycie kamiennej puszczając frygę, wyje jak w dżunglach dzikich słoni stado na widok tygrysów.

— Wypadek niezwykły, wprost alegoryczny. I skweres znaczny, zwołać trzeba ludzi, siłaczy wybitnych, by w portantinie848 pana unieśli. Kości są całe?

— Proszę, Havemeyer, nie trudź się pan zbytnio! Poleżę, odmoknę, odsapnę, odzipnę. Tyle spoczynku mojego na ziemi, ile mnie świnia, przypadkiem zesłana, gdzieś w błoto potrąci. Myślę jednak sobie, żebym wnet się porwał na równe nogi i nie czuł upadku, gdybym odpowiedź ową upragnioną mógł usłyszeć zaraz... Wszak i ja odpowiedzi panu dłużny jestem. A tak, to nic nie wiem, czego się trzymać i jak z Podrygałowem sobie postąpić...

— Skoro już konieczne i niemal zbawienne dla uzdrowienia...

— Szczęście przynosi spotkanie ze świnią. Zauważyłem niejednokrotnie, wcale a wcale nie będąc przesądnym. Wiesz o czym myślę? Gdyby tak się stało, że pan, do wierzących wliczony wyjątków, uzyskałbyś prawo, by ten cud nieziemski, Ewarystę moją, pojąć za małżonkę, przez skórę czuję, po prostu widzę paraoptycznie, że wzorem kochanka mógłbyś być dla wszystkich ożenionych samców. Jak o Karolu III849, Burbonie, również i o tobie pisano by z wdziękiem: „il n’avait point de lit dans son appartement, tant il était exact a coucher dans celui de la reine850. Nie żartuję wcale, jestem przekonany. O królewiczu mój urodziwy i zakochany, powiedzże raz wreszcie, czy ty wierzysz w Boga?