X.
Twórcy nie zjawiają się nigdy w historii i przechadzają się swobodnie poza obrębem rzeczywistości. Wszyscy ganią ich za to i przynaglają do smutku. Twórcy są jednak weseli, gdyż mają własne światy, których dziwom i zabawnościom są posłuszni.
Osamotnienie twórców polega na tęczowym ich zawieszeniu między zobiektywizowaną, krotochwilną57 rzeczywistością a wieczyście poważną ułudą historii.
Do powyższego dołączyć jeszcze można dwa dodatkowe twierdzenia, które jako najpoufniejsze wyznanie wiary w skład wchodzą podręcznego brewiarza, a więc pozostają niejako poza nawiasem powszechnego Dekalogu. Odróżniam je za pomocą cyfr arabskich.
1.
Stosunek twórców oraz autoryzowanych umysłów twórczych do rzeczywistości posiada charakter wyłącznie zabawowy, co zapobiega zbyt wulgarnemu naporowi schludnych prymitywów na nieoczyszczone należycie i zbyt wiotkie, myślowe kategorie.
Tajemnica życia pozagrobowego stała się dziedziną pomysłów kupieckich i krainą tchórzów, nie mających odwagi wykazać, że istnieją. Twórczość uchyla się od wycieczek w stronę patetycznego „tam”, projektowanego według najgorszych wzorów nudnego „tu”. Zresztą wszelkie nieuzasadnione przedłużanie życia jest dla twórczości, zbyt niestety skłonnej do przeżywania siebie samej, wprost zgubne.
2.
Twórczość jest wyuzdana, bo gdziekolwiek spojrzeć — zawzięcie obnaża wszelką rzeczywistość i sromem58 dziewiczo-dziwacznym golasów głośno się lubuje. Igraszka ta zmysłów, dla utwierdzenia myśli w formach ostatecznych nad wyraz przydatna, co pewien czasów regularny odstęp na debry59 zbacza i czystą inwencję sprowadza na bagna. Przy obnażonych, rzeczywistych kształtach obecnie przysiadła i odnalezioną, drogocenną rzeczy istotę w nich mniema. Istotą stała się nagość, jako artystyczny wymysł, z którego współczesny powstał: literacki przemysł. Urodziwych rzeczy zaginęła wielość, nagość obumiera własną swoją próżnią. Bujnej pomysłów czupryny nie gładzi wiedzy czujnej palec, bezmózgim czaszkom jako ozdoby już starczą peruka lub kołtun. Powszechna fuszerka. Obowiązują popularne brednie. Ustawy chronią demokratyczną, nader arogancką zrozumienia niemoc. Sztuka nie myślą, lecz ręką — jest — dzielna. Wszelakich zboczeń i zwyrodnień kolaps. Rozpala publikę manekinów nagość, biała lub czarna. Zdobią je satyry plusze, tiule, jedwab. Gdy wdzieją skandalu zbabrane trykoty, największe jest gaudium. Gromadne zachwyty pończoszki wzbudzają, podwiązki, rozporki, dekolty, falbanki. W szablonów trocinowym wnętrzu zasiada autor (gazeciarz-mameluk60) — metafizyczne imitując wrzaski, by przerazić gawiedź. Salony modniarskie, kawiarnia i tingle61. Zawsze premiera i wszędzie wysprzedaż. Monstre62 — rżnie — kapela tresowanych wyjców — (często recenzentów). Śmierć pieszo zdąża, płaci kartę wstępu... Na koniach hasają kapryśne brawędy63, nie wiedzą, co odwrót, w popłochu zwyciężą... Przy kasie karzełek miluśki, zabawny, w liberii na wyrost:... Pan Sukces. Jest sztuka: rozgłos, birbant64, ambaras65, wydrwigrosz.
A wiedza, od której zawsze dowie się każdy, kto tylko wiedzieć zechce, wiedza, która wszystkiego jednak nigdy nie wyjawia, półgłosem oznajmia: